Grzyby i owady niszczące drewno to goście nieproszeni i kłopotliwi.

Garną się pod nasz dach, gdyż tutaj spotykają warunki korzystne dla rozwoju.

Określmy warunki panujące pod dachem (a ściślej: w dachu).

Czynniki istotne dla naszych "gości" to:
-  Pokarm, czyli drewno. Preferują raczej drewno iglaste, a w szczególności bielaste, najlepiej nieimpregnowane lub zaimpregnowane słabo bądź źle. Brak drewna oznacza w zasadzie brak grzybów i owadów będących przedmiotem niniejszego artykułu, tzn. zjadających i niszczących drewno.
-  Temperatura. Nie odbiega ona od zewnętrznych temperatur, sięgających od siarczystych mrozów po 30-stopniowe upały. Są to temperatury występujące często na ziemi i większość stworzeń przystosowała się do nich - owady i grzyby również.
-  Wilgotność. Parametry wilgotnościowe w dachu różnią się od tych powszechnie spotykanych. Przedział wilgotności drewna w sprawnym technicznie dachu wynosi od 8 do 12%, zaś w porze wilgotnej może sięgnąć 15%. Nie są to warunki przychylne dla grzybów. Wilgotność poniżej 20% i powyżej 80% zapobiega rozwojowi grzyba. Stan taki nazywany bywa stanem ochronnym. Owady są niestety mniej wybredne - łatwiej sobie radzą w różnorodnej wilgotności, a to z uwagi na charakterystyczne dla nich stadia rozwoju oraz różnorodność gatunków. Są gatunki żyjące w drewnie powietrznosuchym, a więc w przedziale 10-20% (tu należy wymienić najgroźniejszego szkodnika, spuszczela pospolitego), istnieją także owady zasiedlające drewno zawilgocone i zagrzybione (kołatki i tykotki).
Dla szkodników podstawowe znaczenie ma więc wilgotność.

 

Specjalista-mykolog poszukiwany


Tak w przypadku owadów, jak i grzybów mogą się nam trafić goście mniej lub bardziej uporczywi. Grzyby najczęściej "przynoszone" z tartaku to grzyb składowy i powłoczniak gładki. Nie ma z nimi wielkiego kłopotu, najłatwiej obumierają i znikają po wysuszeniu drewna bez żadnych specjalnych zabiegów (zwłaszcza ten pierwszy, chociaż najbardziej odporny na wszelkie środki grzybobójcze). W pierwszej fazie rozwoju nie dają się jednak odróżnić od naprawdę groźnych: grzyba domowego czy grzyba białego. Jest to o tyle niebezpieczne, że wczesne rozpoznanie ma zasadnicze znaczenie, również w wymiarze finansowym. Niezbędna okazuje się ekspertyza fachowca-mykologa.


Pleśnie są mało groźne, wystarczy, że zaschną. Trzeba jednak pamiętać, że każde ponowne zawilgocenie grozi nawrotem pleśni i choć nie szkodzi ona drewnu, to może szkodzić naszemu zdrowiu, więc trzeba ją gruntownie tępić.
Wśród owadów są również takie, które nie zabawią długo pod naszym dachem. Przykładowym "nieszkodliwym szkodnikiem" jest wykarczak sosnowiec, ale trzeba umieć odróżnić go od spuszczela. Jest to trudne, a błędne rozpoznanie może drogo kosztować. Wykarczak wynosi się, gdy tylko osiąga postać dorosłą, zaś spuszczel może całkowicie zrujnować więźbę. Znowu nie obędzie się bez specjalisty.

Woda w dachu


Obecność wody we wnętrzu dachu da się wyjaśnić na trzy sposoby: wniknęła tam od góry, od dołu (pod postacią pary wodnej) lub była tam od początku.
Przeciek z góry to dosyć spektakularne wydarzenie: powołuje się komisję, która wchodzi na dach, szuka nieszczelności, po wykryciu łata się je, osusza itd. Pomimo tego po roku znowu na elewacji pojawia się liszaj, wnętrze dachu pokrywa się szarawym meszkiem, a niezależnie od bezdeszczowej pogody gdzieś w kącie więźby zauważyć można mokrą plamę. Teraz jednak wykrycie przyczyny jest dużo trudniejsze.


Nierzadko dzieje się tak, że dach sprawia wrażenie szczelnego, a mimo to na krokwi, w zacisznym miejscu, przy samej murłacie wystąpiła wilgoć. Należy oczywiście starać się wykryć nieszczelność: może przecieka folia wstępnego krycia (woda spłynie po niej przez cały dach: przyczyna w kalenicy, a skutek przy okapie), może przerwana została paroizolacja lub brak jest wentylacji podpokryciowej? Ale może to być również początek inwazji grzybów. Organizmy te przy pomocy enzymów i wody rozkładają związki o skomplikowanej budowie na cukry proste. Prostsze związki, np. glikozę, grzyb utlenia w taki oto sposób: C6H12O6 + 6O2 = 6CO2 + 6H2O + 674 kcal. Jak widać, początkowo grzyb potrzebuje wody, ale na końcu oddaje jej sześć razy więcej. Do rozwoju wystarczy tylko lekko jedynie zawilgocony materiał, a zarodniki grzybów są wszędzie.


Co robić, gdy elementy więźby porasta drobny meszek? Czy są to pleśnie - grzyby niedoskonałe, nie wytwarzające owocników, potrzebujące jedynie drobin z powietrza i w istocie niegroźne dla konstrukcji (choć dla zdrowia tak), czy to może grzyb z rodziny workowców lub podstawczaków we wczesnej fazie rozwoju? A jeśli to grzyb odżywiający się drewnem, to czy jest to groźny grzyb domowy, czy też mało szkodliwy grzyb składowy lub powłoczniak gładki? Cokolwiek by to było, najlepiej, żeby wcale się nie pojawiło. Ochronić się przed tym można dobrze nadzorując przebieg prac.

Wszystkie technologie krycia i kompletne systemy mają te detale dogłębnie opracowane, lecz inspektor nadzoru powinien do znudzenia pytać: którędy powietrze dochodzi, jak przepływa i którędy wychodzi. Powinien również zapytać, którędy ciepło ucieka. W trakcie realizacji te drogi są łatwe do wykrycia, w czasie eksploatacji jest już trudniej. W trakcie robót elewacyjnych zaleca się skorzystanie z rusztowania i wsunięcie dłoni pod okap, między ocieplenie a folię (to może być ostatnia okazja sprawdzenia tego detalu!). Gdy występuje obfita wilgoć, to znaczy że wentylacja połaciowa nie funkcjonuje należycie.


Szczególnej kontroli podlegać powinien "dziki trójkąt" między połacią, ostatnim stropem a ścianką zwaną błędnie kolankową. Jest to najczęściej lekka zabudowa składająca się z płyt GK, paroizolacji i izolacji termicznej. Warstwy te najczęściej układane są pod pokrytym już dachem. Tę przestrzeń należy koniecznie sprawdzać od góry, zdejmując dachówki. Kontroli podlegają: ciągłość paroizolacji, ciągłość termoizolacji, jej zabezpieczenie przed zsuwaniem się (żadnej prowizorki w rodzaju naciągniętych drutów!), folia wstępnego krycia i dopływ powietrza wentylacyjnego pod folię. Sprawdzić należy również, czy ptaki nie będą miały dostępu do tej przestrzeni. Częstym błędem jest dociągnięcie ścian oddzielających mieszkania (ukosy) aż pod FWK, bez obłożenia jej izolacją termiczną z boków i z wierzchu.
Wszystkie czynności kontrolne powinny być rejestrowane w dzienniku budowy.

Na koniec w pierwszej osobie


Opracowałem ponad dwadzieścia opinii biegłego sądowego w sprawach "dachowych" oraz przeprowadziłem wiele ekspertyz. W żadnym przypadku na podstawie dziennika budowy nie mogłem ustalić, jaki zastosowano impregnat - po prostu nikt tego nie zapisywał. W części przypadków ustalałem to na podstawie dokumentów materiałowych w księgowości i przeważnie okazywało się, że był to inny środek niż wymieniony w projekcie.
Nigdy w projekcie nie odnotowywano odbioru ułożenia FWK czy paroizolacji, w większości przypadków nie zapisywano nic o odbiorze termoizolacji we wnętrzu dachu ciepłego (po zakończeniu prac dotarcie tam staje się przecież niemożliwe). Z dzienników budów wynika, że domy składają się tylko z fundamentów, stropów i rozruchu instalacji CO. A dach, cóż tam dach? - deszcz będzie najlepszym inspektorem. Otóż nie. Inaczej przyjdą nieproszeni goście.


Tekst i zdjęcia: Jarosław Kroplewski

Informacja pochodzi ze strony:

http://www.dachy.org/artykuly,1222_1,Budowa_dachu.html

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

krycie dachów Warszawa | naprawa dachów | wykonywanie poddaszy | usługi dekarskie | krycie dachówką | roboty ciesielskie